Wczoraj tak mi się przyśniło:
żadnej partii już nie było,
PO, Nowoczesnej, PiS-u,
PSL-u i Kukisów.
Wyginęły wszystkie ciule,
a jam został Polski królem.
Ożenił się Stachu z Bachą,
jedno ciacho, drugie ciacho.
Obrączka na palec
i wyszedł zakalec.
Zdarzają się takie
sytuacje czasem,
że najgorsza szmata,
jest przy kimś atłasem.
Trudno wierzyć własnym gałom,
gdy się we łbie pomieszało.
Baca to jest taki góral:
musi starszy być niż Ural,
wysoki jak Himalaje
i nie mieć wydmuszek z jajek.
Na dodatek mieć kutasa,
ciut dłuższego od juhasa.